Swoją służbę w jednostce rozpoczął od roli mechanika.To były czasy, kiedy do pożaru jeździło się wozem konnym a jednostkę w Jasionce o zaistniałym zagrożeniu powiadamiał goniec wysłany na motocyklu WFM ze straży w Parczewie. Wtedy pierwszy na miejscu był Wiesław Wróblewski, ponieważ z czasem został kierowcą. Pasja, odwaga, ale przede wszystkim chęć niesienia pomocy zaprowadziły młodego strażaka do straży zawodowej do Parczewa gdzie dzielnie służył ponad 14 lat.
- Wstąpiłem do jednostki w 1997 roku- wspomina Adam Uścimiak wieloletni naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Jasionce. Teraz, to takich trochę starszych, ale wtedy trzymających wszystko w garści i rządzących strażaków było trzech, czy czterech, szkolili, pokazywali,tak naprawdę wszystkiego się od nich uczyłem, wśród nich był Wiesław Wróblewski.
-To co w tej chwili ma OSP Jasionka, w dużej mierze zawdzięcza temu człowiekowi. Był dla mnie nie tylko starszym kolegą z jednostki, ale też mentorem, bo kiedy zaczynałem przygodę ze strażackim mundurem, wszystko wyglądało inaczej, ale jedno było pewne, kiedy zawyje syrena, Jasionka na pewno pojedzie. Pierwsza wspólna akcja w której brałem udział, to nie był pożar a wypompowanie wody z ulicy Nadwalnej po ulewnych deszczach, to uświadomiło mi,kim tak naprawdę jesteśmy i jak ważną role odgrywamy w codziennym życiu mieszkańców. Druh Wiesław nie tylko dla nas był przykładem, uczestniczył w wychowywaniu młodego pokolenia strażaków, ale przede wszystkim pokazał mi, że straż pożarna może stać się nie tylko pasją, ale całym życiem - dodaje Adam Uścimiak.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.