Już od kilku miesięcy trwają negocjacje pomiędzy stroną społeczną a władzami Grupy Azoty Puławy. Latem związkowcy, nie tylko z Puław, postawili zarządowi twarde żądania. Oczekują od pracodawcy podwyżyki wynagrodzeń zasadniczych o 1500 zł netto dla każdego pracownika, walczą także o przywrócenie wszystkich zawieszonych zapisów Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy. Domagają się również większego udziału strony społecznej w podejmowaniu decyzji dotyczących zmian organizacyjnych. Ich zdaniem wszelkie modyfikacje struktury spółek powinny być wcześniej konsultowane ze związkami zawodowymi, a już wdrożone jednostronnie zmiany – wstrzymane do czasu zakończenia rozmów. Kolejny postulat dotyczy większej transparentności działań pracodawców, w tym terminowego przekazywania informacji dotyczących sytuacji finansowej przedsiębiorstw oraz polityki płacowej.
Ponadto związkowcy z Puław już w lipcu mocno zaakcentowali, że oczekują m.in. wypłaty nagrody jubileuszowej z okazji 65-lecia zakładu, zaprzestania szykanowania przedstawicieli związków, rozpoczęcia prac nad Taryfikatorem Stanowisk Pracy oraz Tabelą Płac, wprowadzenia dodatku stażowego, a także zaawnioskowali o przekazanie pełnej kwoty uzyskanej ze sprzedaży DW Jawor na konto Funduszu Socjalnego oraz wypłacenie jej pracownikom w równych częściach.
Prowadzone do tej pory rozmowy nie przyniosły porozumienia. Dodatkowo związkowców rozsierdziła wypowiedź prezesa Grupy Azoty Marcina Celejewskiego, który podczas wrześniowej konferencji miał stwierdzić, że spełnienie postulatów płacowych pracowników „wywróciłoby firmę” i że spółki na takie rozwiązania nie stać.
Na przełomie września i paźdździernika strony podpisały protokół rozbieżności. Teraz spór przechodzi do kolejego etapu - związkowcy i władze Grupy Azoty Puławy czekają na wyznaczenie mediatora.
„Solidarność” ocenia uruchomienie procedury jako krok w dobrym kierunku, jednocześnie podkreślając, że samo wyznaczenie mediatora nie gwarantuje zakończenia sporu. Kluczowe znaczenie będzie miała jego bezstronność oraz zaufanie, jakim obdarzą go obie strony.
Związkowcy zapowiadają, że po ogłoszeniu nazwiska mediatora przyjrzą się jego doświadczeniu, dotychczasowej działalności i niezależności. Jeśli nie pojawią się uzasadnione zastrzeżenia, zaakceptują kandydaturę i przystąpią do rozmów.
- Jeżeli jednak powstaną wątpliwości co do bezstronności tej osoby, zwrócimy się o jej zmianę i wskazanie kolejnego kandydata. Mediacja może mieć sens tylko wtedy, gdy obie strony ufają osobie prowadzącej rozmowy. W przeciwnym razie stanie się jedynie pustą formalnością, która nie przybliży nas do rozwiązania problemu - podnoszą związkowcy.
Zapowiadają również, że zwrócą się do pracodawcy o pokrycie całości wynagrodzenia mediatora. Jak argumentują, byłby to gest dobrej woli i wyraz odpowiedzialności za właściwy przebieg negocjacji.
Na razie strony czekają na decyzję ministra. „Solidarność” liczy, że rozpoczęcie procedury będzie początkiem rzeczywistych działań prowadzących do zakończenia sporu zbiorowego.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.