Powiat radzyński w tym czasie obejmował także Międzyrzec, część powiatu parczewskiego i lubartowskiego. - Tego typu publikacje nie powinny się jeszcze ukazywać - uważa Tadeusz Pietras, wieloletni dyrektor liceum, historyk.
- Lista zawiera osoby, które zostały zarejestrowane jako informatorzy i tajni współpracownicy, dla których założono teczki obecnie znajdujące się w zbiorach IPN - mówi Dariusz Magier.
- Jest to jedynie informacja ewidencyjna - podkreśla. - Nie przesądza o ciężarze informacyjnym, a zatem także o rozmiarach destrukcji poczynionych przez poszczególnych donosicieli w podziemiu antykomunistycznym oraz życiu poszczególnych osób inwigilowanych przez komunistyczną bezpiekę jako groźnych dla ustroju PRL.
Lista zawiera następujące dane: nazwisko i imię informatora/tajnego współpracownika, pseudonim, lata współpracy oraz sygnaturę jego akt w archiwum IPN. Dostępna jest na portalu kozirynek.online.pl w zakładce: historia.
Lista cz. 1
Lista zawierająca 92 nazwiska została opracowana w oparciu o informacje z ogólnie dostępnego inwentarza archiwalnego Instytutu Pamięci Narodowej. Inwentarz jest głównym środkiem ewidencyjnym zasobu Archiwum IPN, który sukcesywnie, w miarę opracowania akt przechowywanych w Archiwum, publikowany jest w sieci. Do tej pory udostępniono tytuły nieco ponad dwóch mln teczek. Należy się zatem spodziewać, że wraz z upływem czasu w Inwentarzu pojawiać się będą kolejne teczki informatorów i tajnych współpracowników z okresu od drugiej połowy lat 70. do roku 1989.
Lata 1944-1975
Lista zawiera nazwiska informatorów i tajnych współpracowników UB i SB z terenu powiatu radzyńskiego z lat 1944-1975. Ponadto znalazły się na niej osoby pochodzące z tego terenu, które czasowo znalazły się poza nim i tam zostały zwerbowane na donosicieli komunistycznej bezpieki. Najczęściej dotyczyło to poborowych zasadniczej służby wojskowej, którzy stawali się tajnymi współpracownikami Wojskowej Służby Wewnętrznej.
Publiczny pręgierz
Zdania na temat publikacji nazwisk tu i teraz są podzielone. Nawet ci, którzy zdecydowanie są za lustracją i za tym, by niegodziwość wyrządzana innym ludziom została nazwana po imieniu (i nazwisku) - zastrzegają, że nie można tego czynić pochopnie. Rolą historyków jest zbadanie teczek. Odsianie konfidentów zaangażowanych, którzy swoją współpracą z bezpieką przetrącali kręgosłupy życiowe innym, niszczyli kariery i rodziny, od tych, którzy byli zarejestrowani przez UB, ale w usługach dla bezpieki nie wykazywali się gorliwością. Przestrzegają przed tym, by ten rodzaj publicznego pręgierza nie był polowaniem na czarownice.
W redakcji Wspólnoty debatowaliśmy na temat, czy opublikować listę kapusiów na naszych łamach. Zdania były bardzo podzielone. Dlatego zwracamy się do Was Czytelnicy. Czy opublikować ją w gazecie, czy nie? Swoje sugestie kierujcie do redaktora naczelnego - Andrzeja Dejneki - tel. 791 186 007 |
prof. Dariusz Magier, były prezes IPN w Lublinie Poniższa lista zawiera osoby, które zostały zarejestrowane jako informatorzy i tajni współpracownicy, dla których założono teczki obecnie znajdujące się w zbiorach IPN. Ocena głębi informacji będzie możliwa dopiero po lekturze dokumentów zawartych w teczkach | Tadeusz Pietras, wieloletni dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego w Radzyniu Podlaskim, historyk Takie publikacje tak, ale za 100 lat Uważam, że tego typu publikacje nie powinny się jeszcze ukazywać. To zadanie dla historyków, ale za 100 lat. Teraz jest to krzywdzące dla żyjących dzieci i wnuków wymienionych osób, tym bardziej, że skala wyrządzonego przez nich zła nie jest w żaden sposób określona. Poza tym, jak ma teraz Bogu ducha winny jakiś "Kowalski" udowadniać, że nie ma nic wspólnego z wymienionym w spisie Kowalskim" | Kazimierz Sobieszek, były wójt Czemiernik, TW "Anna" w czasie służby wojskowej (wyrejestrowany po wyjściu do cywila w 1981 roku) Wrzucenie wszystkich TW do jednego worka jest mocno niesprawiedliwe. Cena, którą zapłaciłem za upublicznienie sprawy TW była nieadekwatna do tego, co wykonywałem w wojsku. Zostałem wciągnięty na listę i konsekwencje tego ciągnęły się za mną. Ja byłem zupełnie przypadkowy. W sądzie sędzina powiedziała mi, że sądu nie interesuje zakres mojej współpracy, stwierdzają tylko fakt, że współpraca była. Dlatego jedni są TW, którzy przyczynili się do krzywdy ludzkiej w sposób bardzo mocny, ale są też i tacy, jak ja, którzy byli po prostu wpisani na listę i są Bogu ducha winni. A są wrzuceni do jednego worka. Jest to bardzo niesprawiedliwe. Ja czuję się ofiarą historii, która się po mnie przetoczyła. Szkoda tej mojej kariery samorządowej. Prawie 16 lat byłem wójtem Czemiernik, miałem wielkie szanse zostać wójtem na kolejną kadencję, a w wyniku upublicznienia teczki z moim nazwiskiem, straciłem stanowisko, pracę, moja rodzina bardzo to przeżyła i dużo ucierpiała. Chociaż muszę na pocieszenie dodać, że nie spotkałem się z ostracyzmem społecznym, były może pojedyncze przypadki ludzi, którzy to jakoś komentowali, ale generalnie nie odczuwałem potępienia, czy niechęci ze strony ludzi |